FILMY3GP.I84.NET.PL

Nie oglądam filmów... Troche o filmach w internecie (a na deser recenzja)

Prawa do artykułu posiada
Agencja Interaktywna
Centrum Internetowe

Rzadko zdarza mi się usiąść przed ekranem telewizora albo komputera i po prostu się w niego beztrosko gapić... tak zwyczajnie. Kiedy już znajdę taką chwilę moje gapienie się to oglądanie z sentymentem starych zdjęć albo jakiegoś ciekawego filmu.


Żeby jakiś film mnie zaciekawił, musi być naprawdę dobry. To znaczy jaki? A no taki, który polecą mi znajomi i którzy po jego obejrzeniu mówią, że warto. Darmowe filmy 3gp. Recenzje obcych mi osób, które nie kończą się na zdaniu: „Polecam", „Musisz obejrzeć", „Kawał dobrej roboty", też bywają kuszące. Zapowiedzi, fragmenty scen, zdjęcia, opisy, dyskusje na forach o filmie, YouTube, strony internetowe, które poświęcone są filmowi, oceny tych, którzy już obejrzeli... to wszystko składa się na jedno moje TAK albo NIE. Promocja pracuje, przynosi efekty, choć czasem bywa, że niekoniecznie. Wydaje się oczywiste, że filmy są reklamowane innymi filmami: krótszymi, zapowiadającymi, wzbudzającymi ciekawość, których to na YouTube pełno, to ktoś nam linka podeśle. Czy te wszystkie akcje marketingowe warte są filmu? Czasem okazuje się, że ktoś pod nosem spuentuje film: „E tam, przereklamowane." I okazuje się, że zapowiadali hit, a tu taki „niewypał".
Kiedy tak beztrosko moje oczy patrzyły w ekran, przypomniało mi się pewne szkolenie, na którym trener wspominał o filmie dotykającym problemu globalizacji. Odczułam potrzebę obejrzenia go. Marketing szeptany? I tak, korzystając z chwili relaksu poświęciłam dwie godziny na film „Home". Długi jak na standardowy film przystało. Pierwsze pytanie, jakie przyszło mi do głowy to: czy jest sens oglądania? Co z tego, że zapowiedź wydawała się ciekawa, kiedy i ja być może powiem, że to po prostu przereklamowane. Marketing nastawiony na promocję jakiegokolwiek produktu jest często świetnie zorganizowany, do tego stopnia, że po nabyciu produktu (w tym wypadku obejrzenia filmu) nasz entuzjazm leci na łeb na szyję. W przypadku „Home", na szczęście tak się nie stało. Zapowiedź na YouTube i opinia trenera przekonały mnie. Video marketing zadziałał. Oglądam film. Początkowo jak lokomotywa, fabuła z coraz wolniejszej akcji przyspieszała aż wszystko zaczęło biec „szybko, jeszcze szybciej". To nie pusty film. Trzeba przygotować mózg na myślenie. To film dokumentalny. Dwie godziny mijają błyskawicznie. I choć w początek wkrada się nutka monotonii, to później okazuje się, jak przemyślana i potrzebna była owa monotonia. Spokój, harmonia, porządek, cisza i subtelny kształt natury kontra chaos, brzydota, smród i egocentryzm ludzkości. Im więcej narrator mówi o człowieku, tym bardziej chce się wrócić do początku filmu: do chwil, w których narrator opowiada o cudzie świata. Muzyka chwyta za serce. Dreszczyk gwarantowany. Obraz Ziemi pozbawiony efektów specjalnych chwyta za serce. Dreszczyk gwarantowany. Opisy zdewastowanego i śmierdzącego „obozu zagłady" dla bydła, w którym „wytwarzanie mięsa szybciej niż zwierzęcia stało się codziennością" chwyta za serce. Filmy 3gp. Dreszczyk gwarantowany. Nie namawiam do oglądania. Myślę, że film sam sobie jest najlepszą jego reklamą. Krótkie filmy reklamowe, zapowiedzi przekonały mnie. Przekonały też moich znajomych, którzy co jakiś czas wracają do filmu, oglądają go po raz enty. Video marketing zadziałał. I ja mu uległam... nie żałuję. A teraz pozwolisz, że dokończę oglądanie filmu.



Źródło: Artelis.pl
  • SEO -